*** Pieśń ostatniego spotkania Jak bezradnie serce się kurczyło, A chód jeszcze był lekki i miękki, Lecz na prawą dłoń nałożyłam Rękawiczkę z mej lewej ręki.
Wydawało się: stopni tak wiele, Lecz wiedziałam, że trzy, na pewno! Pośród klonów jesienny szelest... On poprosił: "O, umrzyj ze mną!
Oszukały, zabrały mi siły Losy zmienne i nierozumne". I odrzekłam: "O, miły, miły, Mnie tak samo! I z tobą umrę..."
To jest pieśń ostatniego spotkania. Popatrzyłam na dom w mrocznym cieniu. Oświetlona tylko sypialnia Obojętnej świecy płomieniem. Anna Achmatowa *** *** Ten kto ma odwagę sądzić samego siebie, staje się coraz lepszy. Albert Schweitzer ***
|